Lubię go
Ponoć słowa nic teraz nie znaczą. Ponoć czyny to wszystko, bo słowa przecież kłamią. Jednak bez słów nigdy nie ma pewności czy intrepretujemy coś dobrze. Złe zrozumienie czyiś czynów jest bardziej tragiczne niż błędna interpretacja wiersza na maturze.
Jednak co jeśli również po przez słowa możemy się wygłupić? Boimy się mówić, bo możemy zostać wyśmiani, upokorzeni.
Nie umiem zmusić się do powiedzenia mu "Lubię cię", bo wyśmienicie idzie mi wmawianie sobie, że zniszczę tym naszą relację. Możliwe, że mam rację, ale jeśli się nie odważę to przecież się nie dowiem. Oczywiście łatwiej jest mi napisać mądre słowa niż się do nich stosować.
Ten głupi, prosty zwrot mógłby wywrócił relację do góry nogami albo zerwać ją.
Jednak trzymanie tego w sobie dusi od środka, a oczy i tak suną za nim korytarzem albo poszukują go w tłumie. Podobną swawolę urządziły sobie ostatnie myśli przed snem. Jedni wracają do swoich życiowych błędów, a ja do jego uśmiechu. Układanie nierealnych scenariuszy i fantazji to teraz moje hobby, choć dość liche i okrutne.
A co jakby zacząć wybierać te uczucie? Okłamywać siebie i może kiedyś w to uwierzyć? Przecież wiem, że nie umiem kłamać sama przed sobą, a zamykanie serca na uczucia może przynieść tylko zatrucie.
I tak moja konkluzja nie dochodzi do niczego sensownego i każda kolejna samotna podróż autobusem skończy się myślą o nim. Każda przerwa skończy się wyglądaniem.
Głupie to wszystko i jednocześnie bardzo pospolite. Tylko czemu skoro jest to rzeczą codzienną to sprawia mi taki kłopot?
Czy tylko ja w uczuciach jestem ciapą? Nie sądzę. On chyba też, ale to niczego nie ułatwia.
Jednocześnie powiedzenie mu to byłby strzał w stopę albo zaproszenie do Edenu. Stawka jest ogromna, więc chyba się po prostu nie podejmę.
Ja go po prostu lubię.
Lubię jak ktoś umie mnie rozbawić i speszyć, a także daje dużo znaków, że ma sprawny mózg. Teraz to brzmiało jak anons w gazecie.
Chyba tu to pozostawię.
Komentarze
Prześlij komentarz